Kategorie: Wszystkie | Huta | Inne | Małopolska | Podgórze | Rowery | Stare Miasto | Wisła | Śródmieście
RSS

Stare Miasto

środa, 24 marca 2010
Wawel



Kraków. Wiadomo. Rynek, Wawel, Lajkonik.
Nuda.
Z tych nudów Pani W Żółtym zaczęła robić mi zdjęcia;)
A mi z wrażenia uciekła ostrość.

Z Wawelem zapoznawał mnie Dziadek.
Czasem pływaliśmy z Dąbia (albo okolic, niestety nie pamiętam dokładnie) pod Most Dębnicki, potem karmienie łabądków (sic!), zaglądanie do Smoczej Jamy, obwarzanek i sruu na tournee po Wzgórzu.
Odkąd nie ma Dziadka rzadziej odwiedzałam Zamek.
Do czasu, kiedy rok temu dostałam tam Pewien Pierścionek:P
11:05, mariolkawalczywkisielu , Stare Miasto
Link Komentarze (10) »
wtorek, 23 lutego 2010
Bunkier, za przeproszeniem, Sztuki



w kawiarni pyszna kawka, serniczek też niczego sobie.

tylko po co te wystawy? ;)
wtorek, 16 lutego 2010
Bagatela



Bagatela - wiadomo, 2-gi po Adasiu/Empiku punkt zborny krakusów ruszających w tany.
A od wielkiego dzwonu - teatr mocno rozrywkowy ;)
Niestety mój rowerek jest na przymusowym zesłaniu w piwnicy, której po niedawnym włamaniu (ukradziono rower mojego Chłopa, stary dywan, żyrandol i 2-metrowy regał z lat 80.) zafundowaliśmy stalowe (?) drzwi.
Teraz jest bezpiecznie. Tym bardziej, że zgubiłam klucze :P
wtorek, 19 stycznia 2010
Róg Poselskiej i Dominikańskiej



Chyba najdziwniej usytuowany krakowski kosz na śmieci.
W tym często fotografowanym lustrze odbijamy się na naszym pierwszym wspólnym zdjęciu, ah:P


Dominikańska trzęsie się w posadach na widok tramwajów.

Za rogiem schowała się jedna z moich ulubionych piekarni.
Mini serniczki, paluchy półfrancuskie z czarnuszką - niebo w gębie.
Mają zamykać, więc wypycham sobie brzuch jej wypiekami na zapas.
sobota, 05 grudnia 2009
Rower





Rower, sukiennice i gołębie - tym ostatnim życzę jak najgorzej.

Kiedyś wjechałam (bez premedytacji, o dziwo) w stadko, niestety skończyło się zaledwie na kilku wyrwanych piórach. Największe straty poniosła Starsza Pani, która prawie dostała zawału gdy wymachując laską pędziła za mną zbiegającą z miejsca tragedii.

Po ciuchu liczę na to, że jutro rano znajdę pod poduszką ślicznie zapakowane gołębie skalpy :P